Serial usta usta – odcinek 13 (ostani w pierwszej serii)
Oto nadejszła wiekopomna chwila – piszemy niniejszym zapowiedź odcinka 13 – ostatniego w pierwszej serii serialu Usta Usta! Z zapowiedzi na niezawodnej „Plejadzie” dowiadujemy się, że nadchodzącym odcinku:
Krzysztof organizuje kolację, żeby ogłosić, że wynajął miejsce w pałacyku nad morzem na ostatni weekend lata i zaprasza tam wszystkich. Cała szóstka jest zachwycona malowniczym miejscem. Ale od dnia przyjazdu Krzysztof próbuje organizować swoim gościom czas, trochę wbrew ich woli. Narasta napięcie zwłaszcza między nim, a walczącym o odzyskanie miłości Izy Piotrkiem. Julia i Adam odkrywają na nowo swoje uczucie. Powracający do zdrowia po operacji Adam postanawia zabrać Piotrka na ryzykowną przejażdżkę motorówką na drugą stronę Zatoki Helskiej.
Czyli kolejne napięcia się szykują tak aby zapewne stworzyć aurę niepewności przed drugim sezonem. Miejmy nadzieję, że takowy zostanie wyemitowany w odróżnieniu od innych nieco gorszych, lub nawet bardzo chałowych produkcji TVN jak „klub szalonych dziw*k” to znaczy „dziewic”
Jakoby na deser poniżej wywiad z Magdaleną Różczką – jedną z odtwórczyń głownej roli Julii w serialu.
Jako mama Wandy znasz te zarwane noce, wypychanie siebie nawzajem z łóżka do płaczącego dziecka, które pokazywane są w parze granej przez Wojtka Mecwaldowskiego i Sonię Bohosiewicz?
Zupełnie nie. Wanda ma już prawie dwa lata i jeszcze nie zdarzył się problem, kto ma w nocy do niej wstać. Ale też muszę przyznać, że rzadko mamy takie sytuacje. Bo od kiedy Wanda się urodziła, świetnie śpi, to takie superfajne dziecko, które raczej nie sprawia kłopotów.
Z całej ekipy aktorskiej bije gigantyczny entuzjazm do tego serialu. Widać to we wszystkich wywiadach z Wami.
Kocham ten serial i naprawdę gorąco wszystkim polecam. Czytałam scenariusz bardzo dawno temu, później graliśmy te sceny, oglądaliśmy wersję angielską, nasze sceny, spędziłam z „Usta Usta” mnóstwo czasu. I nadal go oglądam, odkrywam i dobrze się bawię. Ostatnio przez przypadek obejrzałam drugi odcinek i nie mogłam się oderwać. To coś niesamowitego! Śledzę losy bohaterów i denerwuję się, że ktoś coś źle robi albo nie zdąży na poród.
Rozmawiałam niedawno z Twoim serialowym partnerem, Pawłem Wilczakiem, i doszliśmy do wniosku, że to nowa jakość w polskiej produkcji serialowej. Też masz takie wrażenie?
Oczywiście, że tak! Na polskim rynku serialowym to absolutna nowość. Po pierwsze ma genialny scenariusz, szybką akcję, która się dynamicznie zmienia. Zawsze ktoś coś mówi po coś, wydarzenia mają konsekwencje w następnej scenie. Albo przy sklejce z następną sceną dopiero wychodzi humor poprzedniej. Nazywamy to tragikomedią z naciskiem na komedię, bo cały czas mamy uśmiech na twarzy, ale zdarzają się takie momenty, że mam ciarki na plecach albo się wzruszam. Po śmiesznej scenie porodu Izy, kiedy pojawia się dziecko, za każdym razem płaczę. Wiedząc, ze robimy format, myślałam jednak, że pewne rzeczy będziemy zmieniać. Ale nie zmieniamy i bardzo się z tego cieszę. To są mocne akcenty, które zostały i jestem ciekawa odbioru przez widza.
Oryginalna wersja, brytyjskie „Cold Feet”, jest jednak z 1997 roku. Dużo musieliście uwspółcześniać?
Są małe uwspółcześnienia, np. list zastąpiony jest e-mailem. A zresztą, opowiadamy o relacjach międzyludzkich, o relacjach w związkach, o przyjaźni. Tu chyba nic się nie zmienia aż tak bardzo na przestrzeni lat.
Komentarze (5)

no i gdzie ten odcinek?
chyba nie lubicie nas emigrantow…
no przecież jest
no gdzie???
mi sie wyswietla unknown or invalid link
Oliwka! Naprawione.
w koncu znalazlam:)
DZIEKI!!!!!!